Pogorzelcy z kamienicy przy ul. Stodólnej chcą, żeby miasto zwróciło im zainwestowane w mieszkanie pieniądze
Wracamy do sprawy pożaru kamienicy przy ul. Stodólnej. Jej współwłaściciele oczekują od miasta konkretnej pomocy. Na ile miasto jest w stanie pomóc?
Z jednej strony mamy miasto, które ograniczone prawem stara się pomóc pogorzelcom, z drugiej strony mamy samych poszkodowanych, którzy przychodzą do miasta z konkretnymi oczekiwaniami.
W największym skrócie mieszkańcy chcieliby, by ratusz pomógł im budynek wyburzyć, by tę nieruchomość przejęło miasto i wreszcie oczekują prawnej pomocy urzędu. Problem polega jednak na tym, że większość z tych, którzy ubiegają się o pomoc miasta to współwłaściciele spalonej kamienicy. Niestety ich mieszkania w większości nie były ubezpieczone.
Współwłaściciele kamienicy spotkali się z zastępcą prezydenta. Finał rozmów nie jest jednak dla nich optymistyczny.
Pogorzelcy zapewniają jednak, że broni nie złożą. Część z nich oczekuje, że miasto zwróci im zainwestowane w mieszkanie pieniądze. Tymczasem magistrat zapewnia, że robi wszystko co może i co jest zgodne z literą prawa. Zaproponował więc by mieszkańcy złożyli podania o lokale zastępcze. W kolejce czeka jednak blisko tysiąc osób.
Wedle wstępnej opinii nadzoru budowlanego kamienica przy Stodólnej będzie wyłączona z użytkowania.
Bartek Kucharczyk

Prognozę pogody dostarcza





